Notatki o książce Johann Hari Złodzieje

Johann Hari, Złodzieje. Co okrada nas z uwagi

Notatki z książek, których nie masz czasu czytać

To nie tak, że nie dam rady przeczytać wszystkich książek na świecie. Nie dam rady przeczytać wszystkich DOBRYCH książek na świecie. Dlatego te, na które jednak znalazłam chwilę, zasługują na coś więcej niż polecenie, które trafi na Twoją neverending listę do przeczytania.
Notatki z książek, których nie masz czasu czytać – to esencja, najlepsze myśli, najtrafniejsze pytania i kluczowe wnioski, które po lekturze sama będę wdrażać. W ten sposób i Ty możesz wyciągnąć coś z książki, zanim trafi na pierwszą pozycję na liście „do przeczytania”.
Wszystkie notatki z tej serii znajdziesz po kliknięciu w nazwę kategorii pod tytułem tekstu.

Johann Hari, Złodzieje. Co okrada nas z uwagi

Pamiętam, jak siedziałam z tą książką na czytniku przy małej fontannie, w centrum PRL-owskiego osiedla. Był środek lata, a drzewa dookoła dawały zdecydowanie lepszą atmosferę niż jakikolwiek wiatrak w mieszkaniu.

Równie żywa jest do dziś myśl, która trafiła mnie przy tej lekturze: mamy przewalone i (za)rzadko to sobie uświadamiamy.

W pewnym momencie książki padają słowa, że ży­je­my w „warun­kach ide­al­nych” do pogar­sza­nia na­szych moż­li­wo­ści myśle­nia. Ogromne systemy projektowane są tak, byśmy płacili nie tylko czasem (którego nie da się odzyskać), ale też uwagą – którą trudno odzyskać i której ciągłe utraty systematycznie rozwalają nie pracę nad jednym projektem, ale spokój, jakiego nie mamy w całym życiu.

Moje kluczowe wnioski po przeczytaniu książki Johanna Hari Złodzieje 👇

Szukaj swojego flow

Mihály Csíkszentmihályi i jego koncepcja przepływu to jedno z antidotów, jakie Hari rekomenduje w obliczu kryzysu uwagi. To zupełne przeciwieństwo rozproszenia, bo w stanie flow zapominamy o reszcie świata. Ja mam tak w niektórych momentach pisania z serca (w dzienniku albo do EDUlettera), w tańcu czy przy naprawdę świetnych książkach (Malibu płonie, OMG, po latach nie streszczę fabuły, ale pamiętam to uczucie czytania!).

W 2017 roku prze­cięt­ny Ame­ry­ka­nin czy­ta­niu ksią­żek po­świę­cał sie­dem­na­ście minut dzien­nie, a tele­fo­nem zaj­mo­wał się przez 5,4 go­dzi­ny

(W 2017 roku!)

Czytanie książek ma jeszcze inną, istotną w kontekście uwagi zaletę: pozwala ćwiczyć myślenie linearne i długookresowe skupienie na jednej rzeczy. Jedne z badań przytaczanych przez Hariego dotyczyły przerzutności uwagi podczas korzystania z ekranów. Jak to opisał: wręcz maniakalnie przeskakujemy wtedy od jednej rzeczy do drugiej. Zamiast ćwiczyć głębokie rozumienie, tylko skanujemy tekst w poszukiwaniu tego, co nam potrzebne lub co wywołuje pożądany efekt (więcej dopaminki!).

TIP: zamień dystraktory na źródła stanu flow. Co możesz teraz zro­bić, żeby wpro­wa­dzić się w stan flow i zy­skać do­stęp do kry­ją­cej się w twoim umy­śle umie­jęt­no­ści głę­bo­kiego sku­pie­nia?

Ograniczaj środowisko, bo środowisko samo się nie ograniczy (i ograniczy Ciebie)

Jedna z myśli, która najbardziej zapadła mi w pamięć po lekturze książki Złodzieje, dotyczy tego, że za dużą część winy bierzemy na siebie jako jednostki. Presja ciągłego postępu sprawia, że wielkie światowe mechanizmy ulepszają sposoby okra­da­nia ludzi z czasu, ciszy i zdol­ność do samodzielnego, pogłębionego myśle­nia (jak często złościsz się, że nie znajdujesz rozwiązania od razu?).

A jednocześnie ży­je­my w kul­tu­rze skraj­nie indy­wi­du­ali­stycz­nej, w której naturalną odpowiedzią na problem jest „za mało się starasz”. Bez względu na to, czy nasze trudności dotyczą zdrowej diety, niskich zarobków czy wreszcie umysłu skaczącego jak mały kotek na yT – wszystko kulturowo jest postrzegane jako indywidualne niepowodzenia, któremu samodzielnie trzeba zaradzić. Hari podsumowuje to brutalnie:

Praw­da jest taka, że ży­je­my w sys­te­mie, który dzień w dzień zra­sza tę naszą zdol­ność [skupiania uwagi] kwa­sem, a potem każe, byśmy obwi­niali o to sie­bie i maj­stro­wali przy swo­ich nawy­kach.

Dochodzimy do paradoksu, gdzie zdrowe nawyki czy rytuały „dla dobrostanu” lądują na liście to do razem z resztą obowiązków i zamiast zwalniać przestrzeń w głowie, budują jeszcze większą presję na robienie wszystkiego, jak trzeba, bo inaczej sami będziemy sobie winni.

Niby od dawna jesteśmy świadomi, że klika się to, co skrajne, negatywne, ale nasz mózg nie rejestruje tego jako zakrzywienia rzeczywistości. Miał czuwać nad bezpieczeństwem organizmu, to koncentruje się na wszystkim, co może mu zagrażać. Dlatego online’owe ser­wisy wywo­łują w nas poczu­cie, że ży­jemy w jeszcze straszniejszych czasach, co dodatkowo wzma­ga czuj­ność. Co wtedy robi nasza uwaga? Sku­pia się bar­dziej na wykry­wa­niu kolejnych zagrożeń i wcale nie chce pozostawać w wolniejszym stanie koncentracji takim jak czy­ta­nie książ­ki czy niczym niezakłócona za­ba­wa – bo „co jeśli?”.

W szerokiej perspektywie nasze współczesne środowisko nie maluje się więc jako najbardziej sprzyjające koncentracji. Zanim poparcie ruchów regulujących system doprowadzi do zmian, jeszcze trochę minie (ale patrzcie, o ograniczeniu social mediów dla młodych coraz więcej się mówi, odkąd zrobiła to Australia, czyli się da!). Na ten moment jednak nadal najbardziej dostępną formą działania jest organizowanie sobie samodzielnie choć odrobinę lepszego środowiska.

Moje środowiskowe dostosowanie

Ja sama, pracując w 100% zdalnie i na swoim, też zauważyłam, że bez dobrych rutyn pracy, bardzo łatwo się rozjechać. Dlatego w styczniu dołączyłam do Wirtualnego Coworkingu – przestrzeni skupionej współpracy dla przedsiębiorców, freelancerów i osób, którym body doubling służy w osiąganiu celów. Właśnie na takiej focusowej sesji piszę ten artykuł. Gdyby nie zadeklarowane zadanie na te konkretne 2 godziny, być może nigdy by nie powstał, bo zawsze znajdą się drobniejsze i pilniejsze obowiązki. A te złożone, długie, do przemyślenia spychane są na wieczne nigdy.

Ja miałam tego dość. No i EDUletter w 2026 wychodzi już co tydzień, a reszta działań zawodowych wcale się nie zawaliła, ba! raczej się rozwinęła.

Jeśli czujesz, że Ty też potrzebujesz po­wstrzy­my­wać tak czę­ste prze­łą­cza­nie się z zada­nia na zada­nie, bardzo polecam Ci wypróbowanie pracy w sesjach skupienia w Wirtualnym Coworkingu. Akurat w marcu odbywa się coś na kształt dni otwartych w ramach Projektu:Finisz – to tydzień wspólnej pracy (23.03–31.03) nad jednym Twoim celem, w naszej przestrzeni focusowej na Discordzie. Uwaga, szczerze ostrzegam: ja wykupiłam dostęp po próbce takiej pracy!

Ale nie wiedziałam o bonusie, który mogłam zgarnąć na starcie, bo nie znałam kogoś, kto by działał w Wirtualnym Coworkingu. Ty możesz z niego skorzystać, jeśli Ci się spodoba.

W ramach coworkowego systemu poleceń:

  • możesz dostać od 2 tygodni do nawet 2 miesięcy gratis (w zależności od wykupionego czasu dostępu) – ten bonus dostajemy oboje: Ty jako osoba nowo dołączająca i ja jako osoba polecająca Coworking;
  • żeby bonus mógł zostać dodany do obu kont, wystarczy wpisać w pole „Komentarz do zamówienia” przy składaniu zamówienia moje pełne imię i nazwisko (Katarzyna Jachymek).

Jeśli masz jakieś pytania o pracę w takim systemie, chętnie opowiem Ci więcej – odezwij się na maila kontakt@katarzynajachymek.pl. Gadałam i pisałam w EDUletterze o tym, zanim zorientowałam się, że mają system poleceń, ale teraz myślę sobie, że szkoda by było przemilczeć testowy tydzień za 0 zł, bo u mnie to zrobiło robotę (oj dobra, dzięki temu ja w końcu zrobiłam robotę!).

A teraz wracamy do Notatek… i jak zawsze na koniec tych artykułów, mam dla Ciebie moje osobiste praktyki po lekturze!

3 rzeczy, które sama wdrożyłam po przeczytaniu książki Johanna Hari Złodzieje

  • Weekendy bez social mediów + Instagram po dwunastej – kiedy czytałam tę książkę w ubiegłe wakacje, rozpoczęłam od ograniczenia używania Instagrama z rana i zaczęłam włączać go po 12, im dalej, tym częściej zdarzały się dni np. po 15 lub 17. Zauważyłam ogromną różnicę w skupianiu się na zadaniach i efektywnej pracy do momentu włączenia apki, jakby dosłownie nic nie zajmowało mi przestrzeni w mózgu. Wtedy weekendów tyczyła się taka sama godzinowa zasada, ale odkąd z początkiem 2026 zrobiłam ok. tygodniowy reset bez IG – wyłączam go w piątkowe popołudnie i wracam w poniedziałek (najczęściej do pracy).
  • Spacer bez bodźców (czas na błądzenie myślami) – zazwyczaj z rana, zanim do mojego mózgu dotrze jakikolwiek podcast czy nawet muzyka. To zdecydowanie przestrzeń, w której powstają najlepsze pomysły na wpisy/newslettery i „samoukładające się” rozwiązania dla moich klientów, np. co w tej kampanii zrobić inaczej. Jestem w 100% pewna, że większość z nich nie powstałaby przed kompem. Niech to będzie legitka dla szefowej na wiosnę/lato, że bywam w pracy, nawet gdy nie bywam przy biurku.
  • Analogowe rozrywki co najmniej godzinę przed snem – tu sezon jesienno-zimowy z serialowym zaleganiem trochę namieszał, ale wróciły puzzle, wracają książki i dalej walczę o wyciszanie rozbieganych na co dzień myśli przed położeniem się spać.

A Ty, co bierzesz dla siebie z tej lektury? Polecam gorąco całą książkę Johanna Hari Złodzieje – w myśl emocji, które po jej przeczytaniu nadal pozostają we mnie żywe. Nie robiłam w 2025 rankingu najlepszych książek, ale ta wylądowałaby zdecydowanie w TOP3.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *