5 sposobów na naukę, gdy nie masz czasu
Chcesz rozwinąć się w nowej dziedzinie, może przebranżowić? Ciągnie Cię jakiś nowy temat i czujesz, że chcesz go zgłębić? Warto byłoby odświeżyć znany język?
Pewnie w różnych momentach nachodzą Cię takie myśli w stylu „a może…?”. Dlaczego więc pojawia się odpowiedź „tak, ale…”? Być może u Ciebie też sprawcą jest prozaiczne „nie mam czasu”. Dziś nie będzie o skutkach tego typu (błędnych) przekonań, zajmijmy się od razu praktycznymi rozwiązaniami. Poznaj 5 sposobów na naukę, gdy nie masz czasu – mój pierwszy talent Gallupa (uczenie się) sprawdził i zaakceptował je wszystkie. Który zadziała u Ciebie? Jak nie przetestujesz, to się nie dowiesz (tego, co chcesz wiedzieć też!).
1. Słuchaj podcastów
W ostatnich latach to chyba podcasty należałoby uznać za formę przekazu najbardziej zyskującą na popularności. Dla nas same plusy, bo rozwija się także ich wachlarz tematyczny! Najprawdopodobniej bez względu na to, jakie treści Cię interesują (od komentarzy finansowych i politycznych, przez teorie psychologiczne, po zupełnie hobbistyczne tematy jak relacje z podróży czy musicali na Broadway’u), znajdziesz je w formie podcastu. Nawet jeśli nie polskiego podcastu, to w języku angielskim z pewnością. Zobacz, tu masz 2w1 – zdobywanie nowej wiedzy i utrwalanie języka.
Podstawową zaletą tej formy nauki jest fakt, że może stanowić uzupełnienie (i urozmaicenie) wielu codziennych czynności: sprzątania, gotowania, dojazdów czy spacerów. Musisz poświęcić na nie czas, ale dzięki podcastom w tym samym momencie zdobędziesz także dawkę nowej wiedzy. Bez problemu znajdziesz aplikację kompatybilną ze swoim telefonem, w której nie tylko posłuchasz, ale też zapiszesz ciekawe odcinki do zapoznania się później.
TIP: Coraz częściej też dostępne są transkrypcje odcinków, które ułatwiają przenoszenie interesujących fragmentów do swoich notatek (cyfrowych lub papierowych).
Podcasty to mój basic w nauce języka: jeśli nic innego nie zrobię, to chociaż mogę włączyć kilkanaście minut po hiszpańsku w tle 😉

2. Stwórz bazę z szybkim dostępem
To, co mnie przez długi czas odciągało od zdobywania wiedzy w krótkich przerwach, to myśl „zanim rozłożę, przygotuję się, to zaraz trzeba będzie zbierać”. Cóż, myślałam wtedy o notatkach z artykułów do doktoratu… Z czasem uświadomiłam sobie, że nie każda wiedza musi być zapamiętana jak daty z historii. I wtedy zaczęłam dbać o łatwy dostęp do treści, z którymi chcę się zapoznać.
Długo taką bazę miałam w aplikacji Pocket, która umożliwiała zapisanie dowolnego linku i potem wyświetlenie samego tekstu bez reklam, w ujednoliconej formie graficznej. Świetne też dla uwagi, bo eliminowało rozproszenia! Niestety Pocket został zamknięty na początku 2025 roku i nie znalazłam podobnie działającego zastępstwa. Jeśli korzystasz z czegoś takiego, koniecznie daj mi znać w komentarzu!
Nie szukałam też zbyt intensywnie, bo do tego czasu z większością materiałów przeniosłam się do Notion, gdzie mam swoją bazę do planowania i prywatną encyklopedię, czyli notatki z większości kursów/książek/programów itd. Naturalnie przepłynęłam więc do Notion też z bazą materiałów do nauki.

Taka baza nie musi być skomplikowana i nie musi być w Notion. Nawet zwykły Excel pozwoli Ci łatwo tym zarządzić (i Excel lepiej niż dowolna notatka, bo ma opcje filtrowania). Co uwzględnić w takiej bazie, żeby faktycznie ułatwiała uczenie się, gdy nie ma za dużo czasu?
- bezpośredni link do materiału (jeśli to materiał online)
- następny krok (żeby nie zastanawiać się, od czego zacząć)
Inne kategorie to już wedle uznania, ale polecam Twojej uwadze też rubryczkę priorytetów, bo wymaga przemyślenia z lotu ptaka, na co teraz najlepiej poświęcić czas. Często taka lekcja w kursie online to kilka-kilkanaście minut i da się ją gdzieś dorzucić, jeśli nie musimy się zastanawiać, tylko szybko wiemy, gdzie kilknąć i co robić dalej.
Dodatkowa korzyść: zawsze, gdy mam ochotę kupić nowy materiał do nauki, wracam do tej listy i patrzę na to, ile rzeczy już na mnie czeka (na tym screenie jest tylko góra listy ;). Więc może to być też stoper na oszczędności plus zmniejszacz ryzyka, że zapomnisz o tym, co już masz.
Osobną listę (już same linki, bez kategoryzacji) mam na tzw. prasówkę, czyli artykuły do przeczytania z interesujących mnie obszarów. Zamiast rozpraszać się, gdy na nie trafię, lądują w jednym, stałym miejscu i albo czekają na blok prasówki w kalendarzu, albo zaglądam tam właśnie, gdy mam wolne tylko kilka chwil. Kolejka w sklepie, czekanie na prowadzącego zajęcia (teraz u mnie częściej na uczącego się!), następny autobus za 10 minut. W każdej z tych sytuacji zamiast scrollować możesz przeczytać artykuł, który Cię zainteresował. Notion ma formę strony internetowej i aplikacji na telefon, dzięki czemu taka baza danych jest dostępna w każdych okolicznościach. Warto mieć to na uwadze przy wyborze narzędzia dla siebie.
3. Miej pod ręką dobrą lekturę
Tu odpowiedź jednocześnie na inną często problematyczną kwestię. „Nie mam, kiedy czytać”. Oczywiście godziny w fotelu pod kocykiem to zupełnie inne doświadczenie lektury niż 15 minut, gdy siedzisz w poczekalni u dentysty. Ale czy to drugie jest gorsze? Ja tam uważam, że każda opcja będzie lepsza niż jej brak. Nawet 10 stron dziennie to nadal zwiększanie dawki wiedzy każdego dnia.
Jeżeli myślisz sobie teraz, że bez przesady – książki nosić nie będziesz – spokojnie. Są prostsze rozwiązania. Po pierwsze czytnik: mały format, lekkość, pojemność. Czytasz wszędzie, a do tego on sam zapamiętuje, gdzie skończyłaś. Po drugie: aplikacja z książkami. W tej sposób nawet nie musisz mieć przy sobie dodatkowego urządzenia. Przecież telefon i tak zabierasz (prawie) wszędzie. Pozostaje tylko wybrać platformę, która będzie zawierała interesujące Cię lektury, np. Empik Go lub Legimi (często kody dostępu do nich znajdziesz za free w miejskich bibliotekach!).
Książkowe polecajki znajdziesz w…
4. Powtarzaj, kiedy się da
Nie od dziś wiadomo, że powtórki są kluczem do przyswojenia sobie wiedzy. (Choć zasadniczo słabo uczymy się, tylko czytając notatki). Na utrwalenie wiadomości wcale nie potrzeba całego bloku czasu. Wystarczy też parę przerw między zajęciami. Student w sesji wie 😀
Na takie wyrywkowe powtórki szczególnie nadają się małe porcje wiedzy, np. słówka czy definicje. Ponownie – często najtrudniejszym krokiem jest zacząć i wybrać odpowiednią aplikację (jak chociażby Quizlet) + wprowadzić zagadnienia. Gdy już to środowisko powtarzania masz gotowe, dowolny „wolny przelot” możesz wykorzystać na rzecz obszaru, w którym chcesz być lepsza.
TIP 1: Jeśli uczysz się języka, stwórz tematyczne foldery i dopisuj do nich słówka, gdy na nie trafisz (podczas oglądania czegoś albo czytania artykułu). W ten sposób stworzysz własne bazy przydatnej wiedzy, a dzięki połączeniu dopisywania z innymi aktywnościami z dziedziny nie będziesz przeznaczać osobnego bloku na „robienie fiszek”.
TIP 2: W niektórych aplikacjach znajdziesz gotowe zestawy fiszek do nauki. Może masz też coś takiego jako bonus do Twojego kursu językowego albo produktu, który już kupiłaś? Czasem twórcy dają też dostęp do swoich fiszek np. w ramach newslettera. Sprawdź i dopisz do swojej bazy wiedzy 😉 Tylko bierz poprawkę na to, czego TY chcesz/potrzebujesz się uczyć.
5. Notuj w języku obcym
I na koniec sposób, który nie wymaga dodatkowych narzędzi. Dzieje się również wraz z codzienną aktywnością. Praktyczna nauka języka obcego szczególnie dobrze wychodzi właśnie przy praktycznych czynnościach. Lista zakupów, zadania do zrobienia jutro, przypomnienie o piciu wody – do wyboru do koloru. Jeśli zanotujesz po hiszpańsku, nowa partia słówek Twoja. W dodatku jeszcze lepiej zapamiętana przez wykonanie niż powtarzanie „na sucho”.
Jak widzisz, zdobywanie nowej wiedzy wcale nie wymaga ogromnych nakładów czasu. Nawet przy codziennych działaniach można przemycić odrobinę rozwoju w tym, co dla Ciebie ważne. To który z tych 5 sposobów na naukę przetestujesz?
